Zaczęło się jeszcze w zeszłym roku od pieńka, który posłużył w końcu jako blat stolika – leżał sobie kawałek drewna niedaleko ścieżki, ewidentnie resztka po wycince.

to jest właśnie ten porzucony pniak który posłuży za blat
przyszły blat stolika

Niewiele myśląc łap go na barana i do domu (ależ cholerstwo ciężkie było). Potem swoje musiał odleżeć w kącie ogrodu, aż pojawiła się myśl, że przecież jest taki ładny zakątek w którym nie ma przy czym siąść żeby podumać, bądź pospożywać w dobrym towarzystwie. Trochę  zabawy piłą, heblem, kątówką, trochę żywicy, kawałek pnia leżącego odłogiem i proszę – stolik jest. Ale jaki to stolik jak nie ma jak przy nim siedzieć a przecież nie postawię plastiku koło drewna. No to znowu trzeba obczaić gdzie, kto w lesie coś wycina, bo pewnie resztki będą – no i są , pniaczki z końca jodły, obcięte ze względu na chory rdzeń – wprost idealne żeby w nich wyciąć siedziska

pniaki z których zostaną wykonane siedziska
pniaki na siedziska

. I znowu piła, kątówka, trochę dłutowania i są siedziska na nóżkach ze starych belek. Teraz tylko czekać na towarzystwo celem oceny walorów użytkowych.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

8  +  2  =